2/05/2026

Jak krew z nosa

Skontaktowaliśmy się z prawnikiem.
Udało mu się uzyskać informację,że wszystkie roszczenia zostały umorzone.
Nie wiadomo dlaczego nadal wisi mi zajęcie na koncie z grudnia i dlaczego do tej pory umorzenie nie dotarło do szkoły.
Prawnik uważe,że to może być spowodowane dużą ilością spraw komornika.Jednym słowem chłop nabrał spraw i nie wyrabia.
Komorniczka,ktora pół roku temu pobrała sobie kilka tysięcy z mojego konta do tej pory ich nie zwróciła.
Mój pełnomocnik ma jej wysłać wezwanie do zwrotu środków.
Boję się,że czegoś nie dopilnuję.
Już nie wiem kto ile pobrał.
Podobno komornik potrąci sobie koszty komornicze,chociaż to jest dla mnie absurdalne bo ja nie jestem dłużnikiem!
Niech obarczą kosztami firmę,która zagotowała mi to piekło.
Jaką pracę on niby wynonał?
Nie ustalił nawet mojego miejsca zamieszkania!
Mam opcję złożenia zażalenia na jego czynności i to zrobię.
Czekam teraz na rozliczenie z wierzycielem i zwrot środków.
Mam nadzieję,że ten koszmar dobiega końca.
Jestem wykończona.






Pozdrawiam Tangerina;)
A miało być tak pięknie

2/01/2026

A miało być tak pięknie

To miał być weekend na odpoczynek i regenerację.Podczas gdy mój mąż latał po Ponaniu i poznanskich lumpeksach,ja zapieprzałam z odkurzaczem,szmatą,praniem i wychodzeniem z psami 5 razy dziennie.
Jestem wykończona;);)
Mam wrażenie,że leki też zrobiły swoje.
Nic mi się nie chce i ogarnia mnie senność.
Na szczęscie psy były w miarę spokojne.
Trening klatkowy przeprowadzi chyba mąż jak będę z Kuzynem w górach bo przy nim raczej to jest niemożliwe.

Policzyłam,że w ciągu czterech miesięcy płacowa przelała komornikowi 15 tysięcy.
Przecież nawet te zdublowane wierzytelności tyle nie wyniosły!
Wygrałam z Zusem,jednym komornikiem to wygram i z tym,tyle że to znowu potrwa kilka miesięcy.


W przyszłym tygodniu pracuję,a w kolejnym wyjeżdzam do naszej bazy w górach.Będę sama z Kuzynem w jednym z kilku apartamentów.
W całej chacie tylko my.
Właścicielka wyjeżdza i wynajęła tylko nam.
Mam nadzieję,że to bedzie odpoczynek,a nie nasłuchiwanie.
Trzeba bylo nie ogladać tych wszystkich kryminałów:)

Mentalnie jestem chyba emerytką.
Zostałam zaproszona na kawę gdzie tylko ja będę w wieku produkcyjnym;)
W tej grupie wiekowej chyba łatwiej mi się odnaleźć.

A to czort.
Jak śpi to słodka.




 Pozdrawiam Tangerina;)
Komorniczy koszmar

1/31/2026

Komorniczy koszmar

Jedna bitwa wygrana ale walka trwa.
Wczoraj starłam się z płacową.
Od nowego roku przelała na konto komornika ponad 8 tysiecy!
Co miesiąc zabiera mi ponad trzy tysiące. 
Ostatnie zajęcie z grudnia było na około dwa tysiace.
Ona już nad tym nie panuje.
Wczoraj odstawiła dramat,że ona pieprznie tą robotę.Jak nie ogarniasz to pewnie.
Nie wie ile bylo,ile przelała nic nie wie,tylko że wierzytelność dawno została spłacona ale przecież to nie jej pieniądze.
Tłumaczy,że musi to robić dopoki nie ma umorzenia.Zgadza się tylko kontroluj kwoty i reaguj kiedy widzisz że umorzenia nie ma a dług jest spłacony.Ona wczoraj dzwoni do komornika.Oczywiście,że o 15.00 już nie było z kim gadać.
Ja wszystko rozumiem,że robi swoje ale serio nie widzi,że przelewa dużo więcej niż wynosi dług i jej to nie interesuje?
Ja mam takiego stresa jak otwieram pasek z wypłaty..
Nie ma nowych zajęć,a pieniądze znikają.
Prawnik się nie odzywa i wkurza mnie to już bo nic nie wiem.
Komornik ma mój nowy adres ale z uporem maniaka wysyła dokumenty na stary.
Czy to sie kiedyś skończy?
Czy będę kolejny rok zasuwać na rachunki i komorników?

Od środy biorę leki.
Pewnie efekt bedzie po miesiącu.
Postanowiłam,że dopóki ten cyrk się nie skończy będę je brała.

Kupiliśmy klatkę dla Sparty.
Pomimo stosowania się do zaleceń behawiorystki nadal niszczy.
Na razie oswajamy ją z nią i pewnie to potrwa.Póki co chyba się jej boi.
Tak kolumbryna zajmuje pół salonu.



Męża wysłałam do teściowej na weekend.
Chciałam być sama.
Na terapii sporo się dzieje.
Muszę sobie uporządkować myśli.




Pozdrawiam Tangerina;)

1/29/2026

Wygrana!

Wygraliśmy sprawę z Zusem!.
Dziś zapadł wyrok.Zus ma wypłacić mężowi wszystkie zaległe świadczenia,a mi oddać niesłusznie pobrane składki.
Oczywiście nikt z Zusu nie stawił się na ogłoszenie wyroku co tylko utwierdziło w przekonaniu sędzinę,że wyroku jest słuszny.
Czekamy na uzasadnienie wyroku,ewentualne odwołanie od wyroku i uprawomocnienie.Potem czekamy na wykonanie, jak również przekazanie dokumentacji lekarskiej,której do tej pory nie dostaliśmy.
Chociaż jedna sprawa do przodu.
Wygrać z tą instytucją łatwo nie jest ale ta sprawa była nie do obrony!



Pozdrawiam Tangerina;)

1/27/2026

Wracam do leków



Jestem po wizycie u psychiatry.
Dopóki nie mam diagnozy adhd lekarz nie może przepisać mi na to leków.
Poza tym może to nie być to zaburzenie.
Generalnie mój poziom lęku nie maleje bo moje sprawy związane z oszustwem ciągną się nadal.
Dostałam mozarin.
Brałam go już.Jest bezpieczny i dobrze go tolerowałam.
Potrzebuję wyciszenia.
Jestem nakręcona i ten napęd jak mówi moja terapeutka drenuje mnie z energii.

Na terapii wypadło kilka trupów z szafy.
Czasem jej pytanie uświadamia mi cały ten syf,który tłumiłam w sobie.
Od ojca,który jawił mi się jako obleśny typ po anoreksję,która dała mi bezpieczeństwo nie bycia obiektem seksualnym.
Nie chciałam być kobietą,nie chciałam dojrzeć.
Wiedziałam to już wtedy ale to wyparłam.
Moja relacja z ciałem całe życie jest pokręcona i niezdrowa.
Za chude,za tłuste,za mało umięśnione.Zawsze nie takie jakie potrzebuje.Nigdy nie byłam z niego zadowolona,a one tyle znosiło.
Moje głodzenie się,wyniszczające ćwiczenia,a mi było ciagle mało.
Potem stracone ciąże.
Cialo bylo dla mnie wrogiem,z którym ciagle walczyłam.

Mam problem z bliskością.Nie lubię przytulania,dotykania..
Obserwuję siebie i dopiero staram się odpowiedzieć na pytanie czy nie lubię czy nie umiem.
Pamiętam jak matka mnie przeganiała gdy próbowałam ją za coś przeprosić jako dziecko i się przytulić.
Potrzebowałam tego wtedy jak cholera.
Ja wiem,że ona też miala ciężko ale ja byłam dzieckiem i jej potrzebowałam.Miałam tylko ją...

Czasem patrzę na swoje życie i nie wierzę,że było moje.Jakbym oglądała życie obcej osoby.
Trudno mi uwierzyć,że pakowałam się tak popieprzone sytuacje,relacje..
Dopiero chyba tak naprawdę poznaję siebie i powody dla których to robiłam.
Pogubiony dzieciak,zawsze sam, w życiu totalnie nieprzewidywalnym i niebezpiecznym.
Mój dom nie był domem bezpiecznym,nigdy nie wiedziałam co będzie.
Dlatego ciągle odtwarzam tę historię i myślę,że bedzie najgorzej.
Jestem zadowolona,że odgrzebuję trupy i sprzątam.





Pozdrawiam Tangerina;)
Copyright © Enjoy the little things , Blogger