1/05/2026
Niezła jazda
Dzisiaj miałam próbkę tego jak może się czuć matka gdy jej pociechy walczą ze sobą nieustannie.
O 6.30 mąż wychyszedł do pracy.
I zaczął się cyrk.
Totalny hardcor.Rzucali się sobie do gardła nieustannie.Musiałam wstać i gnojków rozdzielać.
Potem coś mnie podkusiło,żeby wziąć ich razem na spacer.Byłam mokra.
Kuzyn nabrał takiej masy,że na tym lodzie trudno było mi ich utrzymać.
Z chuderlaka zrobił się z niego niezły byczek.
Nie jestem w stanie nad nim zapanować gdy widzi psa.Wracam do wychodzenia z każdym z osobna.
Gdy wróciliśmy zaczęły się kolejne wojny.
Zanim wyszłam do pracy byłam już wyczerpana i wkurzona do imentu.
Szukałam w internecie jakiegoś pomysłu co z gadami zrobić.
Znalazłam radę by zabrać to o co może być wojna czyli zabawki.
Zapakowałam cały koszyk i schowałam.
I o dziwo pomogło.Nie jest idealnie ale nie musimy ich tozdzielać co chwilę.
Ona wymaga konsekwencji i dyscypliny.Jest rozpuszczona jak dziadowski bicz.
Stawia się,szczeka,jest ciągle nakręcona.
Po spacerze dostaje szajby.
Muszę ją zamykać w pokoju na chwilę żeby się uspokoiła.Kuzyn to był twardy zawodnik ale widzę,że z nią lepiej nie będzie.
Pyskata i buntownicza:)
Zastanawiam się po co mi to było.
Mielismy już ciszę i spokój.
Znajoma podsumowała to tekstem:zawsze się wpakujecie w jakieś szambo,a potem się z tego wygrzebujecie.W punkt!
Padam na twarz.
A aniołki smacznie śpią.
Ciekawe na jak długo?
Obejrzeliśmy wczoraj Żegnaj June ale jakoś bez fajerwerków.Chyba spodziewałam się czegoś innego ale może komuś się spodoba.
Obejrzeliśmy też Złą influenserkę.
Ciekawy przypadek.Polecam.
1/04/2026
Nie chwal dnia..
Myślałam,że to koniec ale nie.
Młoda nadal próbuje rozgryźć o co tu chodzi.
Tym razem jej łupem padła moja bluza.
Bluza,która leżała na sofie odkąd lokatorka zadomowiła się na dobre.
Położyłam ją żeby czuła mój zapach i nie niszczyła.Może zapach i czuła ale po kilku tygodniach postanowiła skrócić mi rękawy.
Może doszła do wniosku,że pasuje mi styl trashowy;)
Bluza zatem jest już nie tylko vintage ale i trash!
Pokrycie sofy również okazało się smaczne.
A to był ring ze sznurka.
Tak wygląda lisek;)a raczej to co z niego zostało.
Kiedy drzwi od sypialni się zamykają,młodzież rusza na żer.
Tym razem dobrała się do papieru do pieczenia.
Ona ma podobno rok bo jest już wysterylizowana,a zachowuje się jak szczeniak.Gryzie wszystko!
I nie ma znaczenia czy jesteśmy w domu czy nie.Bluzę obgryzła gdy leżała koło mnie na sofie.Nawet nie wiem kiedy!
Kończą mi się pomysły.
To nie jest lęk separacyjny to nuda.
Musi nieustannie coś robić między innymi wkurzać Kuzyna.
Jeśli układanie jej potrwa tak długo jak czarnego to zapowiadają się ciekawe trzy lata;)
1/02/2026
Sylwester
Przeżyliśmy Sylwestrwa we zględnym spokoju.Młoda była bardziej zainteresowana niż zestresowana fajerwerkami.
Nie potrafię zrozumieć tej zabawy.
Ptaki umierają na zawał,psy wpadają pod samochody lub uciekają,a ludzi nadal to rajcuje.Chwila przyjemności versus strach i śmierć .Miałam nadzieję,że ludzie są już bardziej świadomi i empatyczni.
Niestety nie są.Są chyba bardziej egoistyczni niż kiedykolwiek.
Sparta robi coraz wieksze postępy (obym nie zapeszyła). W tym tygodniu chodziłam do pracy na kilka godzin.Raz tylko miała wpadkę z ręcznikiem papierowym,który wytargała z regału.
Zaczyna rozumieć,że panuje hierarchia do której się musi dostosować.
Jestem dobrej myśli.
Nadal są wojny między psiskami ale myślę,że to z czasem ostygnie.
Czasem mam trudności omw odróżnieniu ich od siebie:)
Zapomniałam napisać,że bestia ma chorobę lokomocyjną.W górach wymiotowała kilka razy.Pierwszy nasz pies z taką przypadłością.
Słodka jak odpoczywa poza tym diabełek;)
12/31/2025
Nadzieja
W zeszłym roku liczyłam,że ten będzie inny,lepszy i pod wieloma względami taki był.
Awans,terapia,dużo życzliwości i wspierających osób.
Były tez kolejne zajęcia komornicze i brak nadziei,że to się kiedykolwiek skończy.
Śmierć Iny i pojawienie się Sparty.
Każdy rok jest słodko-gorzki.
Nigdy nie bedzie idealny ale od nas zależy czy skupimy sie na brakach czy zasobach.
Straciłam spokój próbując panować nad rzeczami,na które nie miałam wpływu.
Gubiłam radość życia myśląc o zemście.
To nie tak Nie dało mi to spokoju.Nie rozwiązało moich problemów,za to sprawiło że traciłam z oczu to co ważne.
Dziś moja pensja po raz juz nie wiem który jest zajęta ale jakoś przyjmuję to ze spokojem bo wiem,że złość mi tu nic nie da.
Ktoś kiedyś powiedział,że gdy przychodzi problem daje sobie 5 - 10 minut żeby się powściekać,zezłościć,dać upust emocjom.
Faktycznie to działa. Kolejne zajęcia doprowadzały mnie do białej gorączki,która trwała ok 15 minut.Potem,gdy emocje już opadły zaczynałam działać.
Dajmy sobie prawo do bólu,żalu i złości ale nie taplajmy się w tym.Bycie silną nie znaczy,że jest nam łatwo.Silne osoby dużo przeszły i nauczyczyły się,że wszystjo mija.
To co dziś wydaje nam się katastrofą,jutro może okazać się nową drogą,strata miejscem na nowe.
Jak dużo zależy od naszej decyzji i tego jak spojrzymy na to co się dzieje w naszym życiu.
Postanowiłam,że przyszly rok będzie spokojniejszy.Chcę zapanować nad chosem,który sama sobie funduję.
Chcę się skupić na rzeczach ważnych.
Zatrzymać ten pęd,który mnie drenuje z energii.Więcej spokoju,mniej działania.
Więcej słuchać,mniej gadać.
Szukać w ludziach spokoju,którym mogę się poczęstować.
Wspierać i szukać wsparcia.
Otaczać się pięknem,zadbać o siebie.
Niech ten rok bedzie dla mnie i dla Was życzliwy,łagodny i dobry.
Łapcie momenty i dobre chwile❤️
Niech przyniesie to na co czekacie i czego potrzebujecie!
Dziś maż czekał na mnie z kwiatami.
Kwiaty na nowe,lepsze...











