Trauma mieszka w moim brzuchu

1/07/2026

Trauma mieszka w moim brzuchu



Pamiętam jak zszokowało mnie słowo trauma w odniesieniu do mojego życia.
Zaczęłam gdzieś szukać,grzebać,chcąc dowiedzieć się czym ona właściwie jest i czym się objawia.
Teraz kojarzę gdzie mieszka.
Mieszka w moim brzuchu.
Do dziś dźwięk domofonu wywołuje u mnie ból brzucha.Kiedyś był to sygnał,że brat jest na tyle pijany że nie może znaleźć klucza.
Klucz przekręcany w zamku.
Szybkie zgrzytanie zamka - jest trzeźwy,wolne - nawalony jak stodoła.
Hałasy na klatce wywołują u mnie niepokój.
Kiedyś oznaczało,że brat wspina się po schodach szarpiąc poręcz i za chwilę będzie dobijał się do drzwi.
Do dziś podniesiony głos wywołuje ścisk w żołądku.
Coś co kiedyś działało,dziś już nie jest mi potrzebne.Zagrożenie minęło ale reakcje zostały.Bardzo chciałabym to zmienić i uwolnić moje ciało.
Postanowiłam wejść w nowy rok bardzo świadomie.Bez żadnych zrywów,rewolucjach postanowień.
Staram się być świadoma w każdej rozmowie.Panować nad chęcią przerwania czyjejś wypowiedzi.Nie muszę już zgarniać czyjejś uwagi.
Zdaniem terapeutki mój napęd może wynikać z tego,że starałam się jako dziecko wykorzystać do maksimum czas z rodzicami.
Mama ciągle pracowała,ojca nigdy nie było.
Chciałabym nad tym popracować.
Zwyczajnie zwolnić.

Traumą były sytuacje,ktore trwały latami - picie ojca,brata,pierwszego męża,kilka poronień.
Traumą było pozostanie bez środków do życia,kilkanascie zajęć komorniczych rosnących lawinowo,choroba męża. 
Pewnie znalazło by się coś jeszcze ale.. 
Nie piszę tego by sie nad sobą użalać.
Piszę to by uświadomić sobie ile przeszłam. Udało mi się przeżyć.
Nie chcę niczego umniejszać i bagatelizować.
Było ciężko i pewnie jeszcze będzie nie raz. 
Akceptacja nie oznacza,że coś mnie nie złości,smuci i przeraża.
Akceptacja to przyjęcie tego co jest bez nieustannego szarpania się i próby zmiany,gdy ta zmiana jest niemożliwa.
Przeszłości nie zmienimy,więc po co się nią truć. Przyszłości nie znamy,więc po co się zamartwiać nieznanym.
To wszystko wymaga treningu i łapania myśli,ktore nas niszczą.
Dlaczego łatwiej nam się zamartwiać niż pielęgnować dobre zakończenia?
W tym roku wyjątkowo potrzebuję spokojej głowy,która nie będzie produkowała czarnych scenariuszy,ciszy by usłyszeć to co ważne.



Pozdrawiam Tangerina;)
Zawieszenie broni

1/06/2026

Zawieszenie broni

Tak!
Pierwszy wieczór i poranek bez awantur!
Nie ma o co walczyć,więc wojna zakończona.
To jednak była chyba kwestia walki o zasoby.
Zabawki schowane,bestie ujarzmione;)
Może za szybko się cieszę ale ta cisza jest bezcenna!






Pozdrawiam Tangerina;)
Niezła jazda

1/05/2026

Niezła jazda

Dzisiaj miałam próbkę tego jak może się czuć matka gdy jej pociechy walczą ze sobą nieustannie.
O 6.30 mąż wychyszedł do pracy.
I zaczął się cyrk.
Totalny hardcor.Rzucali się sobie do gardła nieustannie.Musiałam wstać i gnojków rozdzielać. 
Potem coś mnie podkusiło,żeby wziąć ich razem na spacer.Byłam mokra.
Kuzyn nabrał takiej masy,że na tym lodzie trudno było mi ich utrzymać.
Z chuderlaka zrobił się z niego niezły byczek.
Nie jestem w stanie nad nim zapanować gdy widzi psa.Wracam do wychodzenia z każdym z osobna.
Gdy wróciliśmy zaczęły się kolejne wojny.
Zanim wyszłam do pracy byłam już wyczerpana i wkurzona do imentu.
Szukałam w internecie jakiegoś pomysłu co z gadami zrobić.
Znalazłam radę by zabrać to o co może być wojna czyli zabawki.
Zapakowałam cały koszyk i schowałam.
I o dziwo pomogło.Nie jest idealnie ale nie musimy ich tozdzielać co chwilę.
Ona wymaga konsekwencji i dyscypliny.Jest rozpuszczona jak dziadowski bicz.
Stawia się,szczeka,jest ciągle nakręcona.
Po spacerze dostaje szajby.
Muszę ją zamykać w pokoju na chwilę żeby się uspokoiła.Kuzyn to był twardy zawodnik ale widzę,że z nią lepiej nie będzie.
Pyskata i buntownicza:)
Zastanawiam się po co mi to było.
Mielismy już ciszę i spokój.
Znajoma podsumowała to tekstem:zawsze się wpakujecie w jakieś szambo,a potem się z tego wygrzebujecie.W punkt!
Padam na twarz.
A aniołki smacznie śpią.
Ciekawe na jak długo?




Obejrzeliśmy wczoraj Żegnaj June ale jakoś bez fajerwerków.Chyba spodziewałam się czegoś innego ale może komuś się spodoba.
Obejrzeliśmy też Złą influenserkę.
Ciekawy przypadek.Polecam.





Pozdrawiam Tangerina;)
Nie chwal dnia..

1/04/2026

Nie chwal dnia..

Myślałam,że to koniec ale nie.
Młoda nadal próbuje rozgryźć o co tu chodzi.
Tym razem jej łupem padła moja bluza.
Bluza,która leżała na sofie odkąd lokatorka zadomowiła się na dobre.
Położyłam ją żeby czuła mój zapach i nie niszczyła.Może zapach i czuła ale po kilku tygodniach postanowiła skrócić mi rękawy.
Może doszła do wniosku,że pasuje mi styl trashowy;)
Bluza zatem jest już nie tylko vintage ale i trash!


Pokrycie sofy również okazało się smaczne.
A to był ring ze sznurka.


Tak wygląda lisek;)a raczej to co z niego zostało.




Kiedy drzwi od sypialni się zamykają,młodzież rusza na żer.
Tym razem dobrała się do papieru do pieczenia.
Ona ma podobno rok bo jest już wysterylizowana,a zachowuje się jak szczeniak.Gryzie wszystko!
I nie ma znaczenia czy jesteśmy w domu czy nie.Bluzę obgryzła gdy leżała koło mnie na sofie.Nawet nie wiem kiedy!
Kończą mi się pomysły.
To nie jest lęk separacyjny to nuda.
Musi nieustannie coś robić między innymi wkurzać Kuzyna.
Jeśli układanie jej potrwa tak długo jak czarnego to zapowiadają się ciekawe trzy lata;)




Pozdrawiam Tangerina;)
Sylwester

1/02/2026

Sylwester

Przeżyliśmy Sylwestrwa we zględnym spokoju.Młoda była bardziej zainteresowana niż zestresowana fajerwerkami.
Nie potrafię zrozumieć tej zabawy.
Ptaki umierają na zawał,psy wpadają pod samochody lub uciekają,a ludzi nadal to rajcuje.Chwila przyjemności versus strach i śmierć .Miałam  nadzieję,że ludzie są już bardziej świadomi i empatyczni.
Niestety nie są.Są chyba bardziej egoistyczni niż kiedykolwiek.

Sparta robi coraz wieksze postępy (obym nie zapeszyła). W tym tygodniu chodziłam do pracy na kilka godzin.Raz tylko miała wpadkę z ręcznikiem papierowym,który wytargała z regału.
Zaczyna rozumieć,że panuje hierarchia do której się musi dostosować.
Jestem dobrej myśli.
Nadal są wojny między psiskami ale myślę,że to z czasem ostygnie.
Czasem mam trudności omw odróżnieniu ich od siebie:)
Zapomniałam napisać,że bestia ma chorobę lokomocyjną.W górach wymiotowała kilka razy.Pierwszy nasz pies z taką przypadłością.


Słodka jak odpoczywa poza tym diabełek;)






Kuzyn❤️na obdarty przez Spartę kocyku;)



P.s polecam film p.,,Jedna bitwa po drugiej"
oraz ,,Zabić Miss".

Pozdrawiam Tangerina;)
Copyright © Enjoy the little things , Blogger