1/11/2026
Z czym przychodzisz?
Nie znoszę tego zdania.
Bo często nie przychodzę z niczym konkretnym,a presja że mam z czym przyjść powoduje,że zaczynam się zastanawiać czy mi to potrzebne.
Oczywiście temat dotyczy terapii.
Ostatnio miałam właśnie taką myśl,że może ta terapia jest mi w ogóle niepotrzebna.
Może tematy,które chciałam przegadać dawno się zdezaktualizowały?
W trakcie rozmowy wyszło jednak kilka kwiatków.
Dowiedziałam się,że snuję w głowie scenariusze,które przeważnie są fałszywe.
Może nie dowiedziałam się bo wiedziałam to wcześniej ale jednak dobrze,że ktoś z boku rownież to widzi.
Myślenie katastroficzne.
Jeśli coś idzie źle,wymyślam najgorszy możliwy scenariusz.Przeważnie nie ma on szczęśliwego zakończenia.
Takie myślenie stricte dziecięce.
Te myśli nakręcają spiralę niepokoju,smutku i kosztują mnie mnóstwo energii.
Z drugiej strony to nie wzięło sie znikąd.
Moja matka jest bardzo lękowa.Przez lata sączyła we mnie ten lęk.Wiele lęków powstało na skutek sytuacji,ktore miałam w życiu i lecę na skróty.
Czeka mnie dużo pracy i wiem,że to praca moja i nikogo innego.Nie terapeutyczna,nie męża i bliskich. Muszę rozprawić się z tym sama i łapać myśli,które są początkiem czarnych scenariuszy.
W piątek miałam tak szokującą dla mnie sytuację,że trzyma mnie do dziś.
Zaplanowałam zastepstwo,zresztą to są zastępstwa stałe. Nauczycielka,która miała wejść do grupy oznajmia mi równo z dzwonkiem,że postanowiła iść do swojej klasy na zastępstwo w tej właśnie chwili.
I co mamy w związku z tym:klasa nie ma opieki,nauczycielka oddająca klasę nie ma jak wyjść do domu bo nie zostawi klasy samej.
Szybko podzieliłam zespół ale konsekwencją były grupy licząc ok 30 dzieci.
Moje dzieci czekały aż rozwiążę kryzysową sytuację.W związku z decyzją koleżanki trzy osoby miały problem.
W pracy jakoś leciałam na adrenalinie ale gdy wrócilam do domu nie moglam wyjść z szoku.Jak można postąpić w ten sposób?
Powiem szczerze,że rzadko coś mną tak wstrząsa.Te emocje jeszcze mną targają mimo,że mamy niedzielę.
Jutro muszę to wyjaśnić i powiedzieć co o tym myślę.
Ludzie nie przestają mnie zaskakiwać.
Nieważne słowa,umowy,lojalność.
Ważne to co ja chę.
Ludzie nas zawodzą i zawodzić będą ale robią to czasem osoby po których się tego nie spodziewasz dlatego to jest takie trudne.
Psy nadal walczą.
Były momenty spokoju ale się skończyły.
Na ten moment myślę,że najważniejsze jest wyciszanie Sparty.Jak najmniej zachowań,które ją nakręcają.
Czasem ryczę z bezsilności bo spokojny dom zamienił się w pole walki.
Dużo juz udało nam się wyprowadzić ale pracy jest ogrom.
Nadal niszczy.Daję jej zabawkę żeby nie niszczyła,to znowu jest wojna kto ma się nią bawić i tak w kółko.
Są momenty,że żałuję swojej decyzji ale są też momenty radosne i dające nadzieję.
On❤️
Ona❤️







